2026-04-19

Bogdanka LUK Lublin w finale PlusLigi!

Mistrzowie Polski potwierdzili w hali Globus swoje aspiracje do obrony tytułu! Bogdanka LUK Lublin pokonała 3:1 PGE Projekt Warszawa i tym samym awansowała do wielkiego finału PlusLigi! Tam czeka na Lublinian Aluron CMC Warta Zawiercie. Ton półfinałowej rywalizacji już w poniedziałek nadała Bogdanka Luk Lublin. Trzecia drużyna fazy zasadniczej zwyciężyła 3:1 w Warszawie z PGE Projektem i potrzebowała już tylko wygranej przed własną publicznością. Niecały miesiąc temu to stołeczna drużyna zdeklasowała Lublinian w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, dlatego to odwrócenie sił było lekko niespodziewane.

Luk Lublin od początku przeważał

Także od pierwszych akcji sobotniego meczu była wyraźnie widoczna przewaga Mistrzów Polski. Na szczególną uwagę zasługuje ich formacja bloku. Tylko w inaugurującej partii zdobyła aż 4 punkty bezpośrednio i zaliczyła 7 wybloków. Te punkty pozwoliły szybko wyjść na prowadzenie, a przewaga tylko rosła. Podopieczni Kamila Nalepki popełniali proste błędy, zaś gospodarze wyciągali piłki z najtrudniejszych sytuacji. Skrzydeł im dodawała wyjątkowo żywe cztery tysiące lubelskich fanów. Pod koniec seta, przy stanie 21:14, już zrezygnowani goście nie postawili nawet bloku dwa razy z rzędu Jacksonowi Youngowi. Potem jeszcze Linus Weber spudłował atak i Bogdanka Luk Lublin wygrała do 14!

Czołowy polski środkowy, Jakub Kochanowski, był kompletnie niewidoczny w pierwszym secie, ale już od początku drugiego mocno wspierał drużynę pod siatką. Tam gdzie wcześniej dominowała Bogdanka Luk, do głosu doszedł PGE Projekt. Pozwoliło im to na toczenie niezwykle wyrównanej partii. Bardzo długo nikt nie miał nawet dwóch punktów przewagi. Taką osiągnął dopiero na jej sam koniec zespół Bogdanki Luk. Przy stanie 24:24, najpierw piłkę setową wywalczył Wilfredo Leon atakiem po palcach bloku. Następnie na zagrywkę wszedł Mateusz Malinowski, który najpierw sprawił nią kłopoty Damianowi Wojtaszkowi, a potem atakiem zakończył drugiego seta wynikiem 26:24.

Minimalna porażka nie załamała zespołu Kamila Nalepki, który już nie miał tego dnia marginesu błędu. Rozkręcił się na ataku Bartosz Gomułka, dając pierwsze prowadzenie Projektowi. W całym meczu zdobył aż 17 punktów i był najjaśniejszym punktem stołecznej drużyny tego dnia. Gwałtownie powiększył ją zaś warszawski blok oraz Jan Firlej na zagrywce, do wyniku aż 13:7 i po chwili 16:8! Wiarę w sukces na chwilę przywrócił gospodarzom Wilfredo Leon trzema perfekcyjnymi serwisami, ale w tym secie to było stanowczo za mało na Projekt. Tą kilkupunktową różnicę goście utrzymywali do samego końca seta. Zwieńczył go atakiem ze środka Kochanowski, zapewniając wygraną do 18 Warszawiakom!

Koncert Wilfredo Leona

Do niecodziennej sytuacji doszło na początku czwartego seta. Trudną zagrywkę Malinowskiego niemal z parkietu wybił Bartosz Bednorz, jednak piłka przechodząca przez siatkę zaskoczyła ustawienie Lublinian i tak Projekt wyrównał na 2:2. Ta sytuacja to jednak zaledwie wyjątek potwierdzający regułę. Nią była znacząca poprawa Luku względem trzeciego seta w każdym aspekcie. Odzyskali przewagę pod siatką, a na niebotyczny poziom wskoczył Wilfredo Leon. To było zasadniczo dobre spotkanie polsko-kubańskiego przyjmującego, za które otrzymał nagrodę MVP. Swoją serią atomowych zagrywek, poczynając od stanu 14:9, zakończył jednak nerwowy okres, w którym każda akcja była poddawana wideoweryfikacji i kończona dyskusją z sędźmi. Trzy asy serwisowe, po tak potężnych uderzeniach, że piłka po przyjęciu leciała w trybuny, to był gwóźdź do trumny Projektu. Finalnie gospodarze wygrali do 17 i przypieczętowali awans do finału!

W przyszły weekend rozpoczną się finały PlusLigi do trzech zwycięstw. Jak przeciwnika ocenia Stephane Antiga?: „To jest drużyna, która najlepiej w tym sezonie gra w siatkówkę. Każdy jest w stanie zagrywać mocno, ale mają też dużą wariację tego. Dlatego Warta skończyła na pierwszym miejscu, ale teraz jest finał. Mamy szanse, mamy dużo atutów.” Liderem lubelskiej drużyny bez dwóch zdań był dzisiaj Wilfredo Leon, ale nie on jedyny zapracował na zwycięstwo. Ważne 10 punktów zdobył Jackson Young, który jeszcze kilka tygodni temu wypadł z rotacji Stephana Antigi. Tak wspomniany szkoleniowiec skomentował występ Kanadyjczyka: „Jackson jest w formie. Gra bardzo dobrze. Nie widać go tak często, atakuje mniej, ale jest bardzo skuteczny. Dobrze przyjmuje, zagrywa mądrze. Wiem, że Hilir Henno na ławce też jest gotowy, ale w tym momencie gramy Jacksonem. Ale Sawik też jest gotowy, mam nadzieję (śmiech)”. Sam Mikołaj Sawicki uważa, że o losach złotych medali rozstrzygnie zagrywka: „Nie tylko Wilfredo, ale też Fynnian, Malina, to są armaty. Myślę że zadecyduje kto będzie mieć lepszy dzień na zagrywce, my czy oni.”