„Silny szybki, z dobrą intuicją. Taki jest Lukić w tym sezonie”. Tak oto opisał napastnika Universitatei Cluj, Jovo Lukicia w rozmowie z naszym portalem Marian Popović, dziennikarz „Fanatika”. Gdy w lipcu ubiegłego roku Bośniak opuszczał Craiovą, nikt by takich słów o nim nie powiedział. Dziewięć miesięcy później Lukić ma na koncie 18 bramek, a jego nowy klub jest liderem rumuńskiej Superligi.

Fot. Oficjalna strona Superligi na Facebooku.
27-latek urodzony w Serbii w bośniackiej ekstraklasie w 130 meczach zdobył 32 gole i dołożył 12 asyst. Na drugim froncie strzelił 25 bramek. CSU Craiova widziała w nim obiecującego napastnika i we wrześniu 2024 roku zapłaciła za niego 400 tysięcy euro Boracowi Banja Luka. W nowym otoczeniu Lukić przepadł. Nie radził sobie z presją i oczekiwaniami, a te w Craiovie są zawsze spore. W 27 meczach trafił tylko dwukrotnie do siatki i klub z radością niecały rok później bez odstępnego oddał go do Universitatei Cluj, która szukała pilnie następcy Vladislava Blanuty, czyli przede wszystkim potrzebowała skuteczności. Tutaj trafił pod skrzydła Ioana Ovidiu Sabau, a ten w niego uwierzył. Lukić przestał marnować seryjnie sytuacje i stał się prawdziwym lisem pola karnego.
– Aklimatyzacja w Rumunii była dla niego trudna – opisuje redaktor „Gazety Sporturilor” George Nistor w rozmowie z nami. – W Universitatei Craiova był krytykowany przez wszystkich. Presja tam nie była dla niego dobra. Marnował niemal każdą sytuację. Teraz jest odrodzonym zawodnikiem w drużynie, która przyjęła go z zaufaniem. Podziękowania należą się również Ioanowi Ovidiu Sabau, byłemu trenerowi „U” Cluj. Jest częścią bardzo zgranego zespołu – przekonuje rumuński dziennikarz.
Lukić odwdzięczył się za zaufanie bramkami, które strzela dzięki dobremu ustawieniu i sprytowi, mimo że nie jest wybitnym sprinterem. 190 cm wzrostu dodatkowo ułatwia mu kolekcjonowanie goli.
– Bardzo dobry napastnik Superligi, typowy snajper – podkreśla Nistor. – Potrafi znaleźć przestrzeń i zazwyczaj szuka najprostszych rozwiązań. Umie odnaleźć się pod bramką i jest silny w powietrzu. Zachowując proporcje, przypomina mi Edina Dzeko. Brak tempa rekompensuje ustawieniem i prostotą – scharakteryzował napastnika dziennikarz „Gazety Sporturilor”.
W miniony Lukić z kolegami zmierzyli się z Craiovą. „Akademicy” z Kluż zwyciężyli 4:0 i umocnili się na prowadzeniu w lidze. Bośniak strzelił w starciu z byłym zespołem 2 bramki. Po meczu przekonywał, że to nie było nic osobistego.
– Nie jestem mściwy, nie chodziło mi o rewanż – zapewniał w rozmowie z telewizją „Digi Sport”. – Nie obchodzi mnie z kim gram. Ważne, żeby grać i żeby drużyna wygrywała. Nikt w nas nie wierzył, ale udało nam się coś udowodnić – stwierdził lider klasyfikacji strzelców.
Lukić spełnia swoje cele w lidze. Zdobywa gole, ma szansę na tytuł, dla Craiovy na pewno stanowi poważny wyrzut sumienia. Do pełni szczęścia brakuje mu tylko powołania do reprezentacji i wyjazdu na mistrzostwa świata. W kadrze Bośni wystąpił do tej pory jedynie raz. W 2021 roku zagrał w meczu towarzyskim z USA (0:1).
– Czekam na oficjalne powołanie do reprezentacji – obwieścił po ósmym kolejnym zwycięstwie Universitatei.

More Stories
Jacek Magiera nie żyje
Hagi o Lucescu: Miał pasję, by naprawdę coś kochać.
Arsenal w ostatniej chwili wyrwał zwycięstwo w Lizbonie